Tożsamością człowieka jest uczenie się

By AgataBaj, Styczeń 20, 2011

Było sobie dziecko…

Opowiem Ci teraz, Czytelniku, pewną historię:

Było sobie dziecko.
W nieoczekiwany dla siebie sposób znalazło się w zupełnie nieznanym mu miejscu. Powoli zaczynało rozumieć kim jest i z ciekawością rozglądać się dookoła. A to co było wokół, było bardzo zajmujące i godne poznania. Z czasem  nauczyło się chwiejnie dreptać na swoich małych nóżkach i mogło już dotrzeć dużo dalej niż tylko pełzając. Wokół siebie miało wiele podobnych do niego istot, tylko dużo, dużo większych. I było jeszcze coś…Oni zupełnie nie rozumieli co ono, dziecko, do nich mówi. Nie było rady – muszę nauczyć się ich mowy – postanowiło. Początkowo nie było mu łatwo, nie miało przecież żadnego nauczyciela. Nie bardzko wiedziało od czego zacząć. Poszczególne dźwięki zlewały się ni to w syczenie, ni to w burczenie. Przypatrywało się uważnie istotom wokół, wiedziało już jedno, gdy dźwięk jest głośny i ostry nie jest dobrze, gdy miękki, łagodny to towarzyszy mu uśmiech. Dziecko zaczęło powoli wprowadzać w życie swoje obserwacje… i tu nastąpił pierwszy sukces, gdy pewnego dnia powiedziało swój pierwszy wyraz – mama –wywołało tym prawdziwą eksplozję radości. Wiedziało już, że jest na dobrej drodze. Z czasem potrafiło już poprosić o coś smacznego do jedzenia, czy wspólną zabawę. Zorientowało się też, że dwie duże istoty, są szczególne w jego życiu i nazywają się – mama i tata. Było z siebie bardzo zadowolone. Nauczyło się mówić w obcym języku, który był teraz jego własnym językiem. I zrobiło to zupełnie same. Czyż nie jest genialne? Może być z siebie bardzo, bardzo dumne.

© Piotr Wolf
Czyż nie jesteś z siebie dumny, drogi Czytelniku, Ty też byłeś takim dzieckiem. Zupełnie sam, bez pomocy nauczyciela, nauczyłeś się mówić w zupełnie obcym języku. I jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci do głowy wątpić w swoje możliwości, umiejętności i talenty twoich dzieci i uczniów…przypomnij sobie tę historię.

Te kilka lat, które dzielą nowonarodzonego człowieka od pójścia do szkoły, mija mu na spontanicznej i entuzjastycznej, zarazem nauce. Uczenie się jest naturalną, konstytucjonalną cechą każdego człowieka. Przeczytałam kiedyś zdanie mówiące o tym, iż jeżeli tożsamością ptaka jest latanie to w przypadku człowieka jest to uczenie się. Czym zatem jest uczenie się?

Jak w sposób prosty a zarazem pragmatyczny zdefiniować te naturalne działanie?

Uczenie się – proces zdobywania i gromadzenia doświadczeń, w wyniku czego powstają nowe formy zachowania się i działania lub następuje modyfikacja zachowań i działań wcześniej nabytych. Wskutek uczenia się opanowany zostaje cały system wiadomości, umiejętności, nawyków, przyzwyczajeń, przekonań. Terminu uczenie się używa się zarówno w znaczeniu wąskim – dla określenia świadomego i zamierzonego zdobywania wiadomości i umiejętności, jak i w znaczeniu szerokim – dla określenia zarówno uczenia się zamierzonego, jak i nie zamierzonego (mimowolnego).
źródło: www.portalwiedzy.onet.pl 

Czynność uczenia się – pisze Jerome Bruner – jest bezsprzecznie najbardziej charakterystyczną cechą człowieka. Skłonność do uczenia się jest w nim tak głęboko zakorzeniona, że jest niemal odruchowa. Niemal u wszystkich dzieci występuje tak zwana wewnętrzna umotywowana dyspozycja do uczenia się. Jest niezależna od nagród. Niejako prototypem tej wewnętrznej motywacji jest ciekawość. Naszą uwagę przyciąga to – pisze dalej Bruner – co niejasne, nieskończone lub niepewne. I skupia ją na sobie, dopóki dana rzecz nie stanie się jasna, skończona lub pewna. Źródłem zadowolenia jest wyjaśnienie, a nawet samo szukanie wyjaśnienia.

Kilkuletnie dziecko jest zdominowane przez nieustający ciąg wrażeń: barwa, dźwięk, smak przykuwają kolejno jego uwagę. W działaniach swych jest niestrudzone i pełne optymizmu. I cóż dzieje się dalej z tym potencjałem? Colin Rose i Malcolm Nicholl przytaczają pewne badania:

Wyniki badań wykazały, że 82% dzieci rozpoczynających naukę szkolną w wieku 5 lub 6 lat ocenia pozytywnie własne zdolności uczenia się. Z czasem jednak tracą wiarę w siebie; zachowuje ja tylko 18% szesnastolatków. W rezultacie cztery piąte nastolatków i dorosłych podejmuje naukę czegoś nowego z poczuciem, że przerasta to ich możliwości.

Może są to dane przerysowane, a może nie dotyczą Polski… zobaczmy. CBOS w marcu 2006 r. przeprowadził badania nad sytuacją w polskiej szkole, zadając m.in. pytania o uczucia związane ze szkołą. Zapytano o to 3085 uczniów klas IV-VI szkoły podstawowej, gimnazjum oraz uczniów szkół ponadgimnazjalnych. I jakież były odpowiedzi? (zapraszam do szczegółowej lektury raportu na portalu Szkoła bez przemocy). Tutaj szczególnie zwrócić uwagę chcę na dwie odpowiedzi, które zaznaczyli badani uczniowie, odpowiedzi dotyczące nudy i strachu. Odpowiedź: „boję się niektórych lekcji” wybrało aż 44,4%, z czego najmniej w szkole podstawowej a prawie 60% uczniów szkół ponadgimnazjalnych (procenty nie sumują się, gdyż można było wybrać kilka odpowiedzi). I aż 38, 4% z nich odpowiedziało iż „nudzę się na niektórych lekcjach” i tu proporcje rozłożyły się podobnie, najmniej nudzą się uczniowie szkół podstawowych  a najbardziej szkół ponadgimnazjalnych.

Powoli zaczyna być jasne, gdzie tracimy entuzjazm trzylatków. By nie zarzucono mi wyrwania z kontekstu w/w odpowiedzi, poniżej przedstawiam pełen zakres opinii tych ponad 3 tys. uczniów polskich szkół, opinii wyrażonych na pytanie o uczucia związane ze szkołą. Pomijając najczęściej wybieraną odpowiedź dotyczącą przyjaźni w szkole, gdyż relację ta rozwija się głownie na przerwach między lekcjami, strach i nuda to jest to, co najczęściej czują uczniowie będąc w szkole.

 

Uczucia związane ze szkołą
Szkoła
podstawowa
Gimnazjum
Szkoła
ponadgimnazjalna
Ogółem
W szkole
mam prawdziwych przyjaciół
64,5
56,3
43,1
54,4
Boję się niektórych lekcji
27,1
45,0
59,9
44,4
Nudzę się na lekcjach
19,8
40,1
54,1
38,4
Lubię chodzić do szkoły
41,9
35,0
26,6
34,3
W szkole naprawdę
się rozwijam
38,5
29,6
23,2
30,2
Lekcje mnie interesują
40,2
23,8
18,9
27,4
Denerwuję się przed
pójściem do szkoły
10,9
16,4
21,6
16,4
W szkole czuję się
doceniany
21,0
14,5
9,8
14,9
Chodzenie do szkoły
sprawia mi radość
19,4
11,6
9,8
13,4
Kiedy jestem w szkole
czuję się niepewnie
8,6
15,2
15,9
13,3
Boję się iść do szkoły
2,8
4,7
4,7
4,1

Jak widać nie jest dobrze.

Czy jest wyjście z tej sytuacji? Śmiem twierdzić, że TAK.

Po pierwsze podstawową lekturą dla reformatorów edukacji (ewolucyjnych lub rewolucyjnych) jest książka Rewolucja w uczeniu autorstwa Jeannette Vos i Gordona Drydena. Jest to tak inspirująca lektura, że określenie jej biblią edukacji nie jest na wyrost. Uważny czytelnik znajdzie tam przykłady na dziesiątki przeprowadzonych z sukcesem programów i eksperymentów na całym świecie. I co najistotniejsze, pozytywna zmiana wystąpiła niezależnie od zamożności danego kraju, PKB na obywatela, systemu edukacji, położenia geograficznego czy kręgu kultury. Potrzebne jest tylko (a może aż…) pełne zaangażowania działanie.

Po drugie, najlepiej zacząć od podstawowych i najprostszych zarazem pytań: po co się uczyć?, jak się uczyć? i gdzie? A oto odpowiedzi pochodzące z wspomnianej Rewolucji w uczeniu:

Po co się uczyć?

Ogólnie rzecz biorąc uczymy się aby:

1. Nabyć wiedzę i umiejętności w konkretnej dziedzinie oraz dowiedzieć się, jak można to zrobić szybciej, lepiej i łatwiej.

2. Rozwinąć ogólną umiejętność myślenia – jak stosować te same lub pokrewne koncepcje w różnych dziedzinach.

3. Rozwijać indywidualne umiejętności i postawy, tak by możne je było łatwo zastosować we wszystkim, co robimy.

Jak się uczyć?

Najlepsze systemy nauki są proste, a przy tym dostarczają dobrej zabawy. Ogólnie rzecz biorąc, ich istota polega na zachęcaniu nas do wykorzystywania wszystkich rodzajów inteligencji i wszystkich zmysłów, abyśmy znacznie szybciej się uczyli – poprzez muzykę, rytm, rym, obraz, dotyk, uczucia i działanie. Najlepsze metody szybkiego uczenia się są w przeważającej mierze podobne do tych, dzięki którym zdobywaliśmy wiedzę o świecie, gdy byliśmy dziećmi.

Gdzie się uczyć?

W porównaniu do historii ludzkości okres uczenia w klasach szkolnych jest bardzo krótki. Nadszedł czas, by zadać pytanie, czy rzeczywiście jest to najlepsze miejsce i czy powinno zostać głównym forum nauczania. My chcemy ujrzeć – piszą dalej autorzy Rewolucji w uczeniu – szkoły zamienione w ośrodki trwającego całe życie kształcenia miejscowej społeczności, a być może centra edukacji zdrowotnej i rodzicielskiej.

I tu dodałabym jeszcze jeden istotny element, uczyć się zgodnie z naturą własnego mózgu. Od 6 roku życia do matury mija kilkanaście lat. Wystarczający czas by zostać ekspertem od samego siebie, znać swój profil inteligencji, preferowane kanały sensoryczne, dominację półkul. Jest tylko jedno „ale” dominującym stanem duch w szkole nie może być lęk i nuda, lecz pełna gotowości ciekawość świata, wszak uczenie się jest konstytucjonalną cechą każdego człowieka.

     
Literatura cytowana:
Jerome Bruner, W poszukiwaniu teorii nauczania, Warszawa 1974                                                      
Colin Rose, Malcolm Nicholl, Ucz się szybciej, na miarę XXI wieku, Warszawa 2003                      
Jeannette Vos, Gordon Drydena, Rewolucja w uczeniu, Warszawa 2000

Tekst ten został opublikowany na portalu edukacyjnym: edunews.pl oraz w magazynie Awangarda w edukacji.

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *