Czy szkoła to dobre miejsce na kreatywność?

By AgataBaj, Kwiecień 12, 2011

Kreatywność – cecha pożądana przez rynek pracy
—————————————————————————————————-

Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie,
wzrastanie, ryzykowanie,
łamanie zasad,
popełnianie błędów i dobra zabawa.
Mary Lou Cook
Rok 2009 przez Parlament Europejski został ogłoszony Rokiem Kreatywności i Innowacyjności. Cóż jest takiego w tej kreatywności ( no i innowacyjności oczywiście), że doczekała się aż takiego wyróżnienia? By nie odchodzić zbyt daleko w naszych rozważaniach skupmy się wokół trzech pytań.

Czy każdy może/musi być kreatywny?

Czy polska szkoła jest dobrym miejscem na kreatywność?

Co już dziś mogę zrobić by działać kreatywnie?

Internetowy Słownik Języka Polskiego defiluje termin kreatywność tak: tworzący coś nowego lub oryginalnego (www.sjp.pwn.pl). Pojęcie kreatywność bliskie jest pojęciu twórczość, pisząc o takiej kreatywnej, twórczej działalności człowieka blisko już do pytań o zdolności czy inteligencję i wokół tych treści skoncentrujmy się.

Pierwsze pytanie: czy każdy może być kreatywny? A może: czy każdy musi być kreatywny? Gdy zastanawiamy się nad jakąś kwestią z życia jednostki czy społeczeństw z dużą dozą prawdopodobieństw możemy sądzić iż zapewne amerykańscy naukowcy też nad tym myśleli. Nad kreatywnością oczywiście też się zastanawiali. I myśląc nad naszym pierwszym pytaniem: czy każdy może być kreatywny, żartobliwie skonkludować można to tak:

Ciekawe, że według amerykańskich naukowców
ludzie kreatywni różnią się od tych, którzy nie są kreatywni tym tylko,
że kreatywni mają przekonanie, że kreatywni są.  
Zatem, czy każdy może być kreatywny? Czy kreatywności można się nauczyć? Jakie czynniki sprzyjają kreatywnemu działaniu? Czy jest to kwestia indywidualnych i niejako z góry danych biopsychicznych możliwości, czy może jednak kwestia zewnętrznych oddziaływań na jednostkę? Kwestia systemu edukacji, czy środowiska rodzinnego?

Abraham Maslow zastanawiając się nad pełnią rozwoju jednostki używał słowa twórczość. Wprowadził bardzo ciekaw rozróżnienie: twórczość wyjątkowego talentu oraz twórczość samorealizowania się. Zastanawiając się nad tym czym jest twórcze życie, twórcza postawa i w końcu twórcza osoba, doszedł do wniosków, że oprócz potocznie rozumianego twórczego działania, czyli namalowania obrazu, skomponowania utworu czy napisania poematu, istnieje też coś takiego jak twórczość samorealizowania się, która przejawia się w szerokim zakresie zwykłych życiowych spraw.

W książce Motywacja i osobowość opisując badane osoby psycholog ten pisał tak:
… badanym był psychiatra, „czysty” klinicysta, który nigdy niczego nie napisał, nie stworzył teorii ani nie prowadził badań naukowych, lecz czerpał radość ze swej codziennej pracy, polegającej na pomaganiu ludziom w tworzeniu samych siebie.

Pewna pani domu była oryginalna, nowatorska, pomysłowa, nieprzewidywalna, pełna inwencji.(…) pierwszorzędna zupa jest bardziej twórcza niż drugorzędny obraz i że, ogólnie rzecz biorąc, gotowanie, wychowywanie dzieci czy prowadzenie domu mogą być twórcze podczas, gdy poezja wcale nie musi być twórcza.

I zastanawiając się dalej czy każdy może być kreatywny/twórczy, przypatrzmy się wnioskom do jakich doszedł Maslow. Otóż szukając tego co wpływa na pełnię realizacji jednostki, badacz ten zauważył, że osoby twórczo samorealizujące się mają pewne wspólne sposoby działania, czy postrzegania rzeczywistości. Oto one:
1.   Pewien specyficzny rodzaj spostrzegawczości – otwartość na doświadczenie.
2.   Ekspresja i spontaniczność – zdolność wyrażania własnych myśli, bez obawy, że zostaną wyśmiane przez innych.
3.   „Wtórna naiwność”.
4.   Upodobanie do tego, co nieznane.
Twórcza, kreatywna  osoba  charakteryzuje się: śmiałością, odwagą, swobodą, spontanicznością, ekspresywnością, integracją i samoakceptacją. Jak teraz przełożyć te cechy na pedagogiczny język? Jak w szkolnej rzeczywistości pobudzić jednostkę do śmiałości, swobody, odwagi… do kreatywności?

Posłużę się pewnym schematem. Każdy z nas funkcjonując w szkole, pracy, domu ma wokół siebie pewną, umownie rzecz ujmując, strefę bezpieczeństwa: znajome miejsca, rzeczy, które lubi robić, rzeczy do których przywykł, rzeczy łatwe. Strefa ta wolna jest od ryzyka, nie wymaga przełamywania wewnętrznych oporów. W niej czujemy się spokojni, bezpieczni i zrelaksowani. Jest to dobre miejsce, właśnie dlatego, że daje nam poczucie bezpieczeństwa i w tej sferze zwykle spędzamy większą cześć naszej aktywności.
Czy to jednak wystarczy? Czy jest tu miejsce na kreatywność, na wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów jak napisała Mary Lou Cook? 

Istnieje drugi, szerszy i nieznany (jak wyprawa na niezbadany ląd) obszar – strefa odwagi. Mieszczą się tam rzeczy trudne do wykonania, rzeczy, których nigdy nie robiłem, rzeczy, których się boję,  trudne obowiązki. Znajdziesz tu wszystko co powoduje że czujesz się niepewnie. Trudne chwile, ale i potencjalne możliwości, ryzyko i odwaga, wyzwania i przygoda. Badane przez Abrahama Maslowa, twórczo samorealizujące się osoby właśnie tym się charakteryzowały, że były otwarte na doświadczenia, szukały tego co nieznane – wkraczały w strefę odwagi.

I tu, drogi czytelniku, zostawiam Cię z pytaniem, czy każdy może być kreatywny, a zastanowię się nad opcją czy każdy musi być kreatywny? Zastanówmy się jak wygląda „życie po życiu w szkole”, czego oczekuje tzw. rynek pracy.  

 
Przeszukałam aktualne ofert pracy, oprócz konkretnego wykształcenia, kwalifikacji, rynek pracy „pożąda” takich cech (alfabetycznie):
                         
asertywność
aktywność i inicjatywa
chęć rozwoju
dobra organizacja własnego czasu pracy
elastyczność
komunikatywność
kreatywność
pracowitość
samodzielność w podejmowaniu decyzji
umiejętność pracy pod presją czasu
umiejętność zarządzania pracą
wysoki poziom motywacji
zaangażowanie
zdeterminowanie na wyniki
zdolność analitycznego myślenia
zdolność pracy w zespole

Swoją drogą ciekawa byłaby analiza w jaki sposób system edukacji przygotowuje dzisiejszego ucznia do w/w wymagań… ale wróćmy do kreatywności. Bardzo ciekawe badanie zostało przeprowadzone wśród kadry zarządzającej w sierpniu 2008. Wzięło w nim udział 525 respondentów. Przytoczę tylko dwa pytania.
Czy każdy musi być kreatywny?
Wiemy już, że kreatywność jest cechą bardzo cenioną, oraz to, że osoby twórczo samorealizujące się częściej niż inne przekraczają swoją strefę bezpieczeństwa, są otwarte na doświadczenia, szukają wyzwań, a błędy traktują jako nieodzowny element uczenia się. Gdzie zatem mamy ćwiczyć się w kreatywności? I czy szkoła jest dobrym miejscem na kreatywność? Czy codzienność szkolna zachęca do przekraczania własnych granic, do wkraczania w strefę odwagi?
Przyjrzyjmy się, co sami uczniowie mówią na temat tego jakie emocje im towarzyszą. CBOS w marcu 2006 r. przeprowadził badania nad sytuacją w polskiej szkole, zadając m.in. pytania o uczucia związane ze szkołą. Zapytano o to 3085 uczniów klas IV-VI szkoły podstawowej, gimnazjum oraz uczniów szkół ponadgimnazjalnych. I jakież były odpowiedzi? (zapraszam do szczegółowej lektury raportu na portalu Szkoła bez przemocy).
Wnioski – chodzenie do szkoły to dobry czas na szkolne przyjaźnie, oraz to, że strach i nuda to najczęściej pojawiające się emocje w szkole. W obu przypadkach mózg jest prawie wyłączony, gdy się boimy, krew odpływa z mózgu, by przygotować mięśnie do ucieczki, chcemy tylko przetrwać, gdy się nudzimy, to prawie już śpimy. Czy jest tu miejsce na kreatywność? 1/3 spośród badanych lubi chodzić do szkoły, dużo to czy mało, nie wiem.
Czy polska szkoła jest dobrym miejscem na kreatywność?
Na to pytanie pozwolę sobie odpowiedzieć jednoznacznie i zdecydowanie – TAK. Szkoła, jak mało które miejsce w przestrzeni życia społecznego, jest idealnym miejscem, by wćwiczać(1) się w kreatywność. Szkoła rozumiana jako poligon – miejsce ćwiczeń, miejsce na sprawdzanie się, na ryzyko, bo tu jak coś nie wyjdzie to most się nie zawali, nie umrze pacjent na stole, czy wielka uprawa się nie zmarnuje. Bo szkoła to czas prób i uczenia się właśnie. Potrzebna jest tylko zmiana przestarzałego, dziewiętnastowiecznego paradygmatu postrzegania szkoły jako miejsca, gdzie przekazuje się fakty, daty, definicje… i bezlitośnie, na czerwono wytyka się błędy. Potrzebna jest przestrzeń na błądzenie i na kreatywność.

Zmiana taka nie wymaga kapitału finansowego.

Tylko wyłomu w murze…

Cele, zadania, treści krok po kroku tworzą program nauczania. Skrzętnie realizowany strona po stronie /podręcznika/. Konstrukcja stała, stabilna i bezpieczna… cegła po cegle, lekcja po lekcji,
konstruująca wiedzę młodych pokoleń.           
       
Ale jeśli dzisiejszy 7-latek rozpoczynający swoją karierę szkolną, na rynku pracy będzie do 2067r., czy my na pewno wiemy jakie fakty, jakie definicje będą mu potrzebne? Które z przerobionych dziś lekcji, kiedykolwiek w przyszłości coś będą znaczyć.

Może warto zrobić wyłom, otworzyć przestrzeń i zacząć wćwiczać się choćby w w/w cechy poszukiwane na rynku pracy. Zaczynając od asertywności, poprzez kreatywność a na umiejętności pracy w zespole kończąc.

Co mogę zrobić już dziś by działać kreatywnie?
Rozważania na to pytanie zacznę trochę przewrotnie od przepisu na „zabicie” kreatywności:

Polska szkoła wyspecjalizowała się w tropieniu wszelkich uchybień i na czerwono podkreślaniu, by uczeń na pewno nie zapomniał, co dziś mu poszło nie tak jak powinno. A może wystarczy tylko zakręcić to „koło fortuny ocen” i wyrzucić czerwone długopisy… i na zielono podkreślać, czego właśnie dziś nauczył się Jaś, czy Asia. I docenić, że wyraz „róża” ma właściwe „ó” i „ż” odpowiednie. A błędy, cóż – zamazać korektorem, by uczeń miał szansę odszukać właściwe rozwiązanie, i by błąd nie „wdrukowywał” mu się w pamięć.

Od czego zacząć już dziś? Może od eksperymentu.

Przełam rutynę, zmień jeden element i obserwuj jak zmienia się klasa. Może zacznij witać się ze swoimi uczniami każdego ranka przez podanie ręki (są w Polsce takie szkoły) i prowadź obserwacje co będzie się zmieniać. To już od Twojej kreatywności zależy jakie elementy postanowisz zmienić. Dla inspiracji polecam doskonałe książki, pierwsza z nich jest „biblią” pedagoga XXI wieku. Rewolucja w uczeniu autorzy: Gordon Dryden, Jeannette Vos, oraz Howarda Gardnera Inteligencje Wielorakie. Nowe horyzonty w teorii i praktyce.

Życzę powodzenia w poszukiwaniu własnych dróg do kreatywności.

(1) Nawiązuję tu do tytułu tekstu prof. Zbigniewa Kwiecińskiego Szkoła jako wćwiczanie w kulturę pozornego wysiłku, Jabłonna 1986
 

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *